Komentarze

Lectio divina na Uroczystość Chrystusa Króla

Ostatnia niedziela roku kościelnego obchodzona jest jako Uroczystość Chrystusa Króla. Fakt ten winien rodzić w nas pytanie: „Co to znaczy dla nas, dzisiaj, być Jego poddanymi? Jakiego rodzaju królestwo założył Jezus w tym świecie? Jakimi postawami mamy my je realizować w naszym życiu?” Odpowiedź daje Słowo Boże, jakie Kościół proklamuje w tę uroczystość. I jest to słowo bulwersujące, o ile nie „oswoiliśmy” go naszym przyzwyczajeniem i formalizmem. Zatrzymajmy się nad jego fragmentem.

35 A lud stał i patrzył. Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem, Wybrańcem Bożym”. 36 Szydzili z Niego i żołnierze; podchodzili do Niego i podawali Mu ocet, 37 mówiąc: „Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”. 38 Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: «To jest Król Żydowski». (Łk 23).

Lectio

„A lud stał i patrzył"

Można by sądzić, że Ewangelia oskarża zgromadzenie pod krzyżem, zarzucając mu pasywność i gapiostwo. Jednakże, aby zrozumieć pełniej jej przesłanie trzeba cofnąć się do wydarzenia pod Cezareą Filipową, gdzie Jezus otoczony jeszcze podziwem i uwielbieniem tłumów, po raz pierwszy zapowiedział, jaki czeka Go koniec: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie” (Łk 9,22). I to właśnie po tej zapowiedzi wezwał wszystkich do zaparcia się siebie, codziennego brania swego  krzyża i naśladowania Go. Po czym wypowiedział proroctwo: „Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą królestwo Boże” (Łk 9,27).

Zarówno niektórzy, którzy kiedyś osobiście słyszeli to proroctwo, jak i wielu innych, tworzących teraz ów tłum na Golgocie, stoją teraz i patrzą, jak umiera Syn Człowieczy i jak przychodzi Jego królestwo, całkowicie odmienne od królestw znanych w tym świecie. Pierwsza jego odsłona dokonała się przed momentem: niewinnie Ukrzyżowany zamiast domagać się ludzkiej sprawiedliwości i słusznej kary dla prześladowców, czy choćby zanosić do Boga zrozumiałą w tej chwili modlitwę o wybawienie z niezasłużonego cierpienia, wypowiada słowa modlitwy za wrogów – czegoś takiego świat do tej pory nigdy w podobnych okolicznościach nie słyszał: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Zamiast zemsty czy dochodzenia przysługujących praw (z prawem do życia włącznie!) Jezus prosi o przebaczenie swoim wrogom i usprawiedliwia ich przed Bogiem, który jest Jego Ojcem. Wobec faktu takiej miłości lud wchodzi w postawę patrzenia, która nie jest jedynie wzrokową rejestracją wydarzeń, lecz początkiem kontemplacji, spojrzeniem głębokim, udziałem w sposobie widzenia właściwego Bogu.

Lecz członkowie Wysokiej Rady drwiąco mówili: „Innych wybawiał, niechże teraz siebie wybawi, jeśli On jest Mesjaszem”.

Tego spojrzenia nie posiadają ci, którzy stojąc pod krzyżem wchodzą w szyderstwo: członkowie Sanhedrynu, żołnierze, złoczyńca. Szczególnie ważna jest pierwsza grupa ludzi, gdyż to oni są niejako urzędowo odpowiedzialni za wiarę w narodzie, to oni też są najlepiej przygotowani na to, by rozpoznać Mesjasza, na którego czeka cały naród wybrany… i oni odrzucają Go jako pierwsi. A przecież już w samym ich szyderstwie zawarty jest pewien paradoks. Wołają przecież: „Innych wybawiał”!, to znaczy uznają wszystkie znaki i cuda, uzdrowienia i wskrzeszenia, jakich Jezus dokonał, a które miały na celu przede wszystkim wzbudzenie wiary w Jego bycie Mesjaszem, Synem Bożym. I mimo wiedzy, jaką posiadają, nie czynią tego decydującego kroku, jakim jest właśnie wiara. W przeciwieństwie do nich czynią to ludzie prości i pogardzani, jak choćby rybak Szymon, wyznający z pokorą: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego” (Mt 16,16). To właśnie tacy, pomimo swych słabości i grzechów są błogosławieni.

I druga rzecz, którą odkrywa w tej chwili Ewangelia, to egoizm szyderców i fałszywy obraz Boga, jaki mają w swoich głowach. Wszyscy wołają bowiem: „Wybaw siebie, jeśli chcesz, żebyśmy uwierzyli”, ale tylko jeden ze złoczyńców, w całej swej szczerości i beznadziejności swojej sytuacji, wyznaje powód owego wybawienia siebie – dodaje bowiem: „i nas” (Łk 23,39). Tak naprawdę, również w relacji do Boga, człowieka interesuje przede wszystkim to, co ja będę z tego miał - czy Bóg, jeśli Mu zaufam, ochroni mnie od cierpienia i zrealizuje moje wyobrażenia o sprawiedliwości; czy Bóg zachowa mnie od śmierci, która w różnorodnej formie przychodzi do mnie każdego dnia; czy Bóg wybawi moje życie? Bóg powinien ratować „mnie”, aby uratować „siebie”, bo jeśli mi nie pomoże i ja ginę, to niech zginie i On, skoro jest mi niepotrzebny. Człowiek, i to „pobożny”, może wejść w pokusę pozornego uśmiercenia Boga, odrzucając wiarę w Niego.

Szydzili z Niego i żołnierze mówiąc: „Jeśli Ty jesteś królem żydowskim, wybaw sam siebie”.

Żołnierze, choć już bez tak wielkiej świadomości jak członkowie Sanhedrynu, odrzucają panowanie Chrystusa – król na krzyżu to znak definitywnej przegranej, bez władzy i mocy jest kimś wręcz śmiesznym. Ich stosunek, jako Rzymian, do ukrzyżowania, dobitnie ilustruje graffiti z III w., jakie odnaleziono w pedagogium na Palatynie. Jest tam ukazany wizerunek człowieka na krzyżu, który ma głowę osła; obok krzyża stoi modląca się postać; inskrypcja pod obrazem głosi: „ALEXAMENOS CZCI SWEGO BOGA”.

Najlepszym podsumowaniem postaw dwu grup ludzi szydzących na Golgocie  są słowa św. Pawła: Gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą (1Kor 1,22-24).

Meditatio

A lud stał i patrzył - czekając, komu Bóg przyzna rację: czy ześle piorun na głowę szyderców i zdejmie z krzyża niewinnego Sprawiedliwego, czy też potwierdzi poglądy przywódców religijnych i żołnierzy, a da umrzeć Skazańcowi, potwierdzając w ten sposób słuszność Jego śmierci za bluźnierstwo religijne. Ale Bóg kolejny raz pokazał, że Jego myśli nie są naszymi myślami, i Jego Syn w decydującym momencie objawił ufność wobec Ojca, sięgającą poza śmierć i mocniejszą jak śmierć. Modli się: „Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego” i po tych słowach wyzionął Ducha (Łk 23,46) – tego Ducha, którego w Pięćdziesiątnicę udzieli Bóg-Ojciec Kościołowi. Tak więc uznać królestwo Chrystusa to modlić się o tego Ducha i otrzymać Go w darze, by w Jego mocy, a nie w swojej, ludzkiej, być zdolnym do postawy objawionej przez Chrystusa-Króla na Golgocie: postawy brania krzyża na co dzień, umierania za innych, przyjmowania prześladowań i szyderstw, a w tym wszystkim ufności do Boga, który jest Ojcem, ufności mocniejszej niż śmierć.

Lud, dotknięty tą postawą Jezusa, gdy zobaczył, co się działo, wracał bijąc się w piersi (Łk 23,48), wchodził w postawę nawrócenia, przyznania racji Ukrzyżowanemu. A ja?

Był także nad Nim napis w języku greckim, łacińskim i hebrajskim: „To jest Król Żydowski” (Łk 23,38). I oby pojawił się również napis w języku polskim: „To jest Król mój. Pan jedyny”.

Oratio

Ps 22,2-3.7-9.20.30c-32

Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku. Boże mój, wołam przez dzień, a nie odpowiadasz, wołam i nocą, a nie zaznaję pokoju.

Ja zaś jestem robak, a nie człowiek, pośmiewisko ludzkie i wzgardzony u ludu. Szydzą ze mnie wszyscy, którzy na mnie patrzą, rozwierają wargi, potrząsają głową: „Zaufał Panu, niechże go wyzwoli, niechże go wyrwie, jeśli go miłuje”.

Ty zaś, o Panie, nie stój z daleka; Pomocy moja, spiesz mi na ratunek!

A moja dusza będzie żyła dla Niego, potomstwo moje Jemu będzie służyć, opowie o Panu pokoleniu przyszłemu, a sprawiedliwość Jego ogłoszą ludowi, który się narodzi: „Pan to uczynił”.

Br. Jan Marcin Kania OFM Cap.


Głos Ojca Pio (48/2007)

BEST GROUP